**********ZAPRASZAM **********

czwartek, 17 maja 2012

"Wypadek" przy pracy

Chciałam ufarbować czesankę, oczywiście zabrałam się do tego fachowo. Przygotowałam różne folie, gazety, słoiki  a przede wszystkim gumowe rękawice. Przecież nie będę chodzić z brudnymi rękami!
Rozłożyłam czesankę, precyzyjnie, fachowo wmasowałam barwnik zapakowałam do piekarnika, nastawiłam zegar, posprzątałam na blacie, ściągnęłam rękawice i ...... co ujrzałam? Taki widok:


pierwszą reakcją było ogromne zaskoczenie, potem zamyślenie - jakie ładne przejścia kolorystyczne :)

od strony wewnętrznej, tez się "ładnie" ufarbowało


a potem nastał 20 minutowy proces szorowania mydłem, płynami, pastą ścierną, pumeksem, szczotką
i do takiego stanu udało mi się doprowadzić rękę.
Na drugi dzień oczywiście pranie ręczne i muszę przyznać, że po 6 dniach jeszcze w niektórych miejscach barwnik jest. 
Jaki wniosek z tego wydarzenia? To musi być bardzo dobry barwnik. Zobaczymy, jak sprawdzi się we właściwej roli :)
Zdjęcia robione późno w nocy, bo oczywiście za takie prace zabieram się wieczorem ;)

Poniżej bohaterka całego zamieszania - zafarbowana czesanka



6 komentarzy:

  1. Kolory piękne! Na rekach również! Ja tam z dumą obnoszę brudne łapy, prawdziwi artyści ciągle mają brudne paluchy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. No, ale barwy czesanki PIĘKNE!!! I cieniowanie na dłoniach bardzo ciekawe:)

    OdpowiedzUsuń
  3. No pięknie. Mi na takie eksperymenty jak ręką odjął pomaga duże pranie ręczne :) Proszki do prania mają w sobie coś, co znakomicie wybawia takie cuda z dłoni!

    OdpowiedzUsuń
  4. czesanka wyszła bardzo ciekawa ... ale ręce hehehe przez 6 dni byłaś stylowa :o)))) ludzie pewnie w głowę zachodzili, co Ci się stało ;p

    OdpowiedzUsuń
  5. Licho ma rację, to dłonie Artystki. Kolory bajeczne uzyskałaś :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja podczas któregoś farbowania robiłam to w rękawiczkach, które miały dziurę. Kolor też się trzymał ponad tydzień - mimo prania i zmywania :).

    OdpowiedzUsuń